Kategorie: Wszystkie | moje zdanie
RSS

moje zdanie

sobota, 24 lutego 2018

"Wielki Słowianin na zachód zapatrzony,
Zbytnio zawierzył tym na Wschodzie,
Gdy wystąpił o nowe traktaty w Azji,
Został przez nich zlekceważony."

- Nostradamus

wtorek, 30 stycznia 2018

Na wstępie zaznaczam, że znam historię Polski i wiem, ża za Holocaust odpowiadają Niemcy. Mordowali oni bezwględnie wszystkie niearyjskie nacje.
To jest kwestia bezsporna. I każdy kto chce nam wmawiać, że mordowaliśmy zasługuje na karę. Jednak wrócę do postawionego w tytule pytania.
Czy w Polsce są obozy śmierci? Nie pytam tu, kto je wybudował, nie pytam czy obecnie są czynne. Pytam czy w Polsce jest ogrodzone miejsce, gdzie przy minimum złej woli i dużej dozie nienawiści można wymordować ludzi? Pytam o infrastrukturę.
W tym miejscu dostanę odpowiedź, że w Polsce jest muzeum pamięci. Owszem na chwilę obecną jest to muzeum, gdy było własnością 3 rzeszy było obozem śmierci. Obecnie jest największym piętnem wyrytym na naszej ziemii. Pozostawiony nie tyle, dla uczczenia pamięci ofiar (część osób, które tam zginęły próbowały obóz zniszczyć) ile dla straszenia, że jeśli wojska ZSRR wyjdą z Polski to Niemcy wrócą i mają gotową infrastrukturę. Równocześnie nie udawajmy, że ZSRR nie liczyło się z możliwością wykorzystania tego obozu w przyszłości, w przypadku wojny z zachodem.
W świadomości wielu osób to nie jest muzeum. Oburzenia nie wywoła "słit focia" przy Wawelu, który przecież też jest miejscem pochówku wielu osób. Jednak w tym miejscu nie wypada. Czego nie mogą zrozumieć np. osoby, które traktują muzeum jak muzeum. Czyli poprostu zwiedzają...
Ostatnio przeszła ustawa mówiąca, jak nazywać to miejsce. Wywołała szczególnie oburzenie Izraela. O co chodzi? Po pierwsze ustawa nie zmienia faktu, że to nie są Izraelskie obozy śmierci (bo włascicielem pozostaje Polska, a nie Izrael), po drugie przy rosnącym w Polsce antysemityźmie pisanie w ustawie, że w Polsce są jakieś obozy śmierci, musi budzić niepokój.
Drogi rządzie weź czasem się zastanów co wpisujesz do ustawy. Sensowniejsza ustawa by była, gdyby napisano, że w Polsce jest "Muzeum 2 wojny światowej upamiętniające ofiary 3 Rzeszy". Od razu mamy jasny przekaz co to za teren i do czego służy. I możemy prostować, że nie ma żadnych obozów w Polsce, ani polskich. Bo nie ma obozów ani polskich, ani w Polsce. Nie było ich nigdy w Polsce.
Co do samego Muzeum to uważam, że społeczeństwo powinno się zastanowić, czy to muzeum powinno wyglądać dokładnie jak obecnie. Czy nie należałoby rozważyć opcji budowy w tym miejscu tylko pomników upamiętniających każdą cierpiącą nację. Bo jeszcze ktoś wymyśli, że to nie ma być muzeum....

sobota, 20 stycznia 2018

Dzisiejszy wpis jest odpowiedzią na wypowiedź Pana Roberta Kwiatkowskiego treść tej wypowiedzi: wypowiedź Roberta Kwiatkowskiego

Szanowny Panie Robercie Kwiatkowski,
być może w tej chwili wyjdę na lewaka dzielącego lewicę. Być może będę musiał budować jakąś nową partię lewicową. Trudno tu już nie chodzi o Lewicę tu chodzi o Polskę.
Problemem Lewicy jest to, że nie słuchamy wyborców. Mam nadzieję, że po tym co piszę, będzie to zdanie w czasie przeszłym, a mój tekst zostanie odczytany nie jako dobijanie lewicy, lecz jako próba jej zracjonalizowania, naprawienia kardynalnych błędów.
Temat uchodźców to jeden z gwoździ do trumny lewicy. Wielu działaczy po lewej stronie wykazuje się, źle pojętą otwartością. I niezrozumieniem o co chodzi społeczeństwu. Owszem wyborcy lewicowi są za pomaganiem innym. Jednak proszę zrozumieć sytuację naszych rodaków. Szczególnie tych z mniejszych miejscowości, gdzie społeczeństwo się zna. Dziś pod butem kleru, wytykani palcami jeśli coś nie idzie po myśli kleru. Ciężko w takim miejscu nawet powiedzieć, że się głosuje na lewicę. Ciężko nawet zebrać podpisy pod projektem "ratujmy kobiety". Teraz dodajmy im muzułman. I mamy sytuację, gdy w małej miejscowości nie da się wyjść na ulicę. Raz z obawy, że wpadnie się na "wyminę poglądową" pomiędzy katolikami, a uchodźcami i się oberwie. Dwa w kulturze muzułmańskiej za poparcie takiego projektu można zginąć. Jeśli więc otwieramy się na muzułman od razu wychodzimy na kłamców w sprawie Polski Laickiej, jak również, że bronimy praw kobiet czy mniejszości seksualnych. I w tej kwestii musimy kategorycznie stanąć za Polskim obywatelem i kategorycznie nie zgadzać się na przyjmowanie uchodźców. Ci, którzy przyjeżdzają tu pracować nie starają się o azyl żadne zapomogi. Jak pan nie wierzy proszę mnie odwiedzić. Po sąsiedzku mam dwie osoby z afryki, paru obywateli Ukrainy. Pracują wynajmują mieszkanie, ale zgrzyty na tle rasowym pomiędzy nimi są. Zresztą kwestia obcokrajowców zawsze odsuwała wyborców od lewicy. Przykład Podkarpacia. Gdzie społeczeństwo, boi się jechać np. do szpitala w Jarosławiu. Powodem są zaczepki ze strony mieszkającej tam ludności Ukraińskiej. Zawsze tam powtarzano, że Kwaśniewski sobie mówi o przyjaźni Polsko-Ukraińskiej, bo jeździ w rządowej limuzynie z ochroną. Zanim przejdziemy do empati nad innymi nacjami najpierw wczujmy się w sytuację swoich obywateli. I stańmy wreszcie po ich stronie.
Stosunek do PRL, też jest kwestią dyskusyjną. Ja osobiście z racji wieku, nie mam za co przepraszać. Prawo wyborcze uzyskałem dopiero w 2005 roku. Więc całe dorosłe życie spędzam w dziwnym tworze państwowym stworzonym przez partie solidarnościowe. Jeśli jako lewica za coś powinniśmy przepraszać to za 5 grudnia 1996 roku, to wtedy weszła w życie klauzula sumienia. Skoro nie wstydzimy się rodowodu PRL, to czemu tak często rezygnujemy z rozwiązań PRLu? Wielu działaczy lewicowych odżegnuje się od kary śmierci. Tak bardzo przesiąkneli konserwtywnym podejściem, żeby nadstawiać drugi policzek, dawać drugą szansę? Szkoda, że jako lewica w kwestiach, gdy ktoś wpadł w spiralę zadłużenia, to nie ma w prawie przewidzianej drugiej szansy. A może wreszcie zapytajmy społeczeństwo czy jest za przywróceniem kary śmierci, może wreszcie nawołujmy do referendum w sprawie przywrócenia tej kary?
Powie Pan, że w ten sposób utracimy partnerów zagranicznych? W świecie kapitalistycznym to kapitał powoduje partnerstwo. A ten można przyciągnąć, przez umiejętność zapewnienia bezpieczeństwa wewnętrznego, oraz rozwoju gospodarczego. Na gruncie gospodarczym lewica nigdy nie miał czego się wstydzić. Zresztą z partnerami zawsze można negocjować. Nie możemy się integrować tracąc zdrowy rozsądek. Ceną integracji nie mogą być dramaty społeczne.

wtorek, 16 stycznia 2018

Jak co roku odbył się finał WOŚP i dzięki PiS wywołał sporą dyskusję.
Oczywiście jak zawsze nie tam gdzie trzeba. Dziś dyskutuje się o wyższości fundacji nad fundacją. Partia rządząca oczywiście podkreśla rolę Caritasu, tzw. prawicowa opozycja PO rolę WOŚP, a ja jako "lewak" dziś mówię, dyskusja powinna się toczyć wokół działalności ministerstwa zdrowia. Nie mówię, daj na tę czy inną fundację, bo jak to u lewaka nie obchodzi mnie co robisz ze swoimi ciężko zarobionymi pieniędzmi. Bardziej mnie martwi, że państwo robi wszystko, abyś miał jak najmniejsze wynagrodzenie.
Wróćmy jednak do sedna sprawy. Fundacje i rządy działają na zasadzie rączka rączkę myje. Powiedzmy sobie szczerze fundacja jest tylko dobrowolną składką. Inaczej pisząc, przez Owsiaka ludzie dodatkowo się opodatkowali na służbę zdrowia. Pan Owsiak kupuje sprzęt, który powinien kupować minister zdrowia! Gdyby nie było WOŚP ludzie domagaliby się sprzętu w szpitalach od ministra zdrowia. Powiecie rząd nie ma pieniędzy? to policzcie ile piniędzy rząd przeznaczył na budowę sankturiów lub modernizację istniejących? Minister zdrowia z prawdziwego zdażenia to taki, który na posiedzeniu rządu otwarcie powie, że rząd ma w pierwszej kolejności wyposażyć szpitale. A tak rząd wydaje nasze podatki na kościół. WOŚP nas dobrowolnie opodatkowuje na slużbę zdrowia. Pisząc wprost wpłacając Owsiakowi pozwalamy rzadowi marnotrawić nasze pieniądze z podatków. Rząd nie przejmie się, że potrzebny sprzęt w szpitalu skoro sami, go kupimy.
Powiecie, że się nie da sfinansować ministerstwa zdrowia?
Bzdura. Można zlikwidować fundusz kościelny, a środki z niego przeznaczyć na wyposażenie szpitali.
Można ustalić koszty uzyskania przychodu, dla artystów takie same jak, dla pracujących. Czy ja pracując w Tesco mniej zdrowia poświęcam pracy niż artysta? Artyści uwolnieni od konieczności (przez menagerów) grania charytatywnie też zyskaliby.

sobota, 29 lipca 2017

 Szanowna redakcjo interia.pl

Z całą stanowczością protestuję przeciwko przedstawianiu ludzi młodych jako grupę roszczeniową.Jak to ma miejsce w zamieszczonym w przez interię artykule pt. "Wysoka pensja to dla nich za mało. Millenialsi żądają benefitów" http://praca.interia.pl/zarobki/news-wysoka-pensja-to-dla-nich-za-malo-millenialsi-zadaja-benefit,nId,2421967

Artykuł jest nierzetelny, a autor nie zadał sobie trudu, aby zagłębić się w sytuację na rynku pracy.

Po pierwsze, o jakich wysokich zarobkach mówimy, gdy przedsiębiorcy omijają przepisy zobowiązujące ich do płacenia minimalnej stawki za godzinę wynoszącej 13 zł/h brutto?

Po drugie w artykule wspomina się o umowach o dzieło, ale zapomina się, że od tych umów nie są odprowadzane składki na ubezpieczenia, tym samym osoba pracująca na takiej umowie nie ma prawa do żadnych świadczeń z NFZ..Czy naprawdę zarabiając 168 godzin * 13 zł = 2184 zł brutto miesięcznie można sobie pozwolić na opłatę leczenia w razie wypadku?

Po trzecie w artykule widać wyraźnie kryptoreklamę firm sprzedających ubezpieczenia grupowe.

Takie podejście do tematu jak zaprezentowano w artykule jest obraźliwe nie tylko, dla ludzi młodych,ale też dla związków zawodowych, które przez dziesiątki lat walczyły o godziwe zarobki, dla pracowników. Zarobki pozwalające na pokrycie kosztów utrzymania czyli wynajęcie mieszkania, zakup żywności i odzieży.

Tagi: protest
01:21, bartoszstefanski , moje zdanie
Link Komentarze (2) »
poniedziałek, 24 lipca 2017

W imieniu Polaków, chciałem serdecznie podziękować Panu Prezydentowi, za zawetowanie ustawy o sądzie najwyższym oraz KRS. Cieszę się, że prezydent podszedł bardzo merytorycznie do zarzutów stawianych ustawom. Bardzo niebezpieczne w skutkach mogłoby się okazać oddanie nadzoru nad sądem najwyższym ministrowi sprawiedliwości. Ze względu, że ten sąd ma wpływ na m.in. ważność wyborów prezydenckich, byłoby to oddanie urzędu prezydenta pod kuratele ministra sprawiedliwości. Co de facto jest osłabieniem urzędu prezydenta.

Cieszę się, że pan prezydent wykazał się dalekowzrocznością, bo za 2 lata może wygrać PO, a wtedy też sprawdzi się wypowiedź posła z PO "partia rządzi partia sądzi"...

21:51, bartoszstefanski , moje zdanie
Link Dodaj komentarz »
środa, 08 marca 2017

Dziś dzień kobiet, dziś odbywa się strajk kobiet. Paradoksalnie w obronie też praw mężczyzn. Nie myślącym "mężczyznom" wydaje się, że tak nie jest. Nie dawno rozpanoszył się ruch nawiedzonych z pro-life. Którzy chcą ochrony życia od połączenia plemnika z jajeczkiem. Chcą wyciągania konsekwencji karnych za poronienie, zabronienia stosowania antykoncepcji.

Co to oznacza? nie tylko możliwość karania kobiet. Prokurator będzie badał, dlaczego doszło do poronienia. I dojdziemy do wadliwego plemnika. Co to znaczy? że można będzie ojca oskarżyć o spowodowanie śmierci "dziecka poczętego". Umrze kobieta przy porodzie, będzie wina plemnika, można odpowiadać za nieumyślne spowodowanie śmierci dwóch osób. Tragedia utraty bliskiej osoby, dziecka i do tego możliwość kary paru lat więzienia. Piękna perspektywa?

Jak zwykle jak nie wiadomo o co chodzi to chodzi o pieniądze. Wszystko po to, aby kliniki zarabiały na okresowym badaniu plemników. Ot, taki dodatkowy podatek.

Panowie za nim skrytykujecie działania kobiet, troszkę refleksji....

Paniom w dniu ich święta, życzę sukcesów, na co dzień. 

poniedziałek, 20 lutego 2017

Jak ja nie lubię polityki historycznej. Pod tym hasłem nie kryje się nic innego jak manipulacja historią do celów politycznych. Niestety zdecydowana większość polityków ją uprawia. Dziś odwołam się do mitu mulitkulturowości pierwszej RP. Owszem ziemię Rzeczpospolitej Obojga Narodów zamieszkiwała ludność różnych kultur oraz różnych religii. Jednak pierwsza RP nie była tolerancyjna, co więcej nie występował w niej proces asymilacyjny. Takie mity powstają, gdy na historię patrzymy przez pryzmat współczesności.

Pamiętajmy o tym, że w czasach pierwszej RP nie było dzisiejszej komunikacji (kolej, samochodów) odległość pomiędzy miastami najczęściej wynosiła 30 km. Dzisiejszymi drogami (podkreślam dzisiejszymi) jest to około 6 godzin drogi pieszo. Bez Sanacji i PRL te drogi były dłuższe. Do odległego miasta wybierał się ten kto miał silną potrzebę i jednocześnie miał taką możliwość, czyli większość chłopów odrabiających pańszczyznę tkwiło na swoich wioskach. Ewentualnie szło do najbliższego miasteczka.

Pierwsza RP miała mieszkańców różno kulturowych o różnych językach, to jest faktem. Jednak oni zamieszkiwali osobne miasta. Przykładem takiego średniowiecznego miasta jest nieistniejące dziś miasto Kazimierz (pod Krakowem), założone przez Kazimierza Wielkiego. Dziś patrzymy na to miasto jak na dzielnicę Krakowa, dlatego wydaje nam się, że w Krakowie mieszkały dwa społeczeństwa. W czasach Pierwszej RP Kazimierz, był odrębnym miastem, za murami miasta królewskiego. Żydów przesiedlono z Krakowa za czasów króla Jana Olbrachta (na skutek pogromu Żydów w Krakowie 1494 r). Dzielnica żydowska do 1800 roku była odgrodzona murem. Nie tylko w Polsce w tych czasach tak to wyglądało. W Rosji w czasach Piotra I istniało miasto Niemiecka Swoboda, dziś dzielnica Moskwy. Co odróżniało takie miasta od gett? przede wszystkim to, że nie istniał zakaz przemieszczania się. Jednak biorąc pod uwagę opłaty za przejście itp. swoje miasta opuszczał ten kto potrzebował i było go na to stać.

 

16:42, bartoszstefanski , moje zdanie
Link Komentarze (5) »
niedziela, 29 stycznia 2017

Konserwatywne rządy PO i PiS chętnie uszczęśliwiają ludzi na siłę. Zakonserwowani we wspomnieniach o stanie wojennym, chętnie przywróciliby kartki. Za rządów PO pojawił się zakaz sprzedaży drożdżówek i kawy w sklepikach szkolnych.Oczywiście dla "zdrowia dzieci". Dziś PiS, dla zdrowia ogółu, chętnie zakaże sprzedaży leków w sklepach. Powodem działań obu rządów było to, że ludzie przedawkowywali leki. Co prawda nikt nie zwraca uwagi ile osób świadomie. Więc zakaz sprzedaży leków to pewnie za chwile spowolnienie pociągów i samochodów, bo jak ludzie zaczną pod nie się rzucać, to rząd z "troską o bezpieczeństwo" zmieni kodeks ruchu drogowego, aby jeździły wolniej. Już kiedyś w kodeksie drogowym było spowolnienie pociągów pośpiesznych do max 30 km na godzinę. Już nawet za antykoncepcję, czyli środki plemnikobójcze się wzięli. Oczywiście z "troską o kobiety", które chorowały. Za chwilę z "troską o kobiety i mężczyzn" zakażą używania prezerwatyw, są przecież osoby uczulone na lateks. Wiadomo, że osoby wiedzące o uczuleniu nie stosują tego na co są uczulone. Inne osoby się dowiedzą i następnym razem nie zastosują. Co nasi "troskliwcy" zrobią z kobietami chorymi na rzadką, ale jednak spotykaną chorobę, uczulenie na plemniki? W ramach ich ratowania wprowadzony zostanie nakaz abstynencji seksualnej na terenie Polski?


Skoro już tak zakazujemy leków, drożdżówek, kawy, a więc i kakaa i herbaty (bo zawierają te same substancje), cukru soli itp. to niedługo zabronimy też zakaz picia wody z kranu. Wiadomo bowiem, że jest chlorowana (a chlor jest szkodliwy). "Łaskawy" rząd oczywiście pewnie dla mniejszości co muszą korzystać z cukru itp. wprowadzi recepty, czyli kartki. Wychodzi na to, że Jaruzelski dbał o zdrowie Polaków, bo jedyne czego nikt nie chce przedawkowywać to ocet. Reszta na kartki (receptę).

Może jednak przy następnych wyborach, ludzie nie wezmą kartek na zzieleniałe konserwy??

środa, 18 stycznia 2017

Zmarł Tomasz Kalita. Ofiara rządów 3 RP. Na marihuanę medyczną nie zgadzali się wszyscy ministrowie zdrowia 3 RP. W czasach ostatnich rządów SLD, też były pisane petycje do ministerstwa zdrowia. SLD nie zareagowało. Społeczeństwo też, chociaż Janusz Korwin-Mikke pisał o marihuanie medycznej namawiając do jej legalizacji. Teraz pewnie, gdy znany umarł, rząd PiS okaże "łaskę" i zalegalizuje...

 Jednak niepokoi mnie podejście PiS, że sadzenie w Polsce będzie zakazane, jeśli już zalegalizują. Będzie sprowadzana zza granicy. Ciekawe partia głosząca, że mamy za duży odpływ kapitału, tak chętnie będzie wymieniała złotówkę na euro lub dolara (co w warunkach rynkowych oznacza osłabianie złotówki). Co gorsze zwiększając popyt, ale bez zwiększenia podaży zwiększymy ceny na rynku, na czym zarobią terroryści.

Morawiecki powinien wręcz nalegać na sprowadzanie sadzonek, ale musiałby się dokształcić i wiedzieć, że konopie indyjskie mogą być też wykorzystywane jak zwykłe konopie, czyli w przemyśle odzieżowym. Chyba Pan minister coś mówił o rozwoju polskiego przemysłu?

 
1 , 2