Kategorie: Wszystkie | moje zdanie
RSS
sobota, 29 lipca 2017

 Szanowna redakcjo interia.pl

Z całą stanowczością protestuję przeciwko przedstawianiu ludzi młodych jako grupę roszczeniową.Jak to ma miejsce w zamieszczonym w przez interię artykule pt. "Wysoka pensja to dla nich za mało. Millenialsi żądają benefitów" http://praca.interia.pl/zarobki/news-wysoka-pensja-to-dla-nich-za-malo-millenialsi-zadaja-benefit,nId,2421967

Artykuł jest nierzetelny, a autor nie zadał sobie trudu, aby zagłębić się w sytuację na rynku pracy.

Po pierwsze, o jakich wysokich zarobkach mówimy, gdy przedsiębiorcy omijają przepisy zobowiązujące ich do płacenia minimalnej stawki za godzinę wynoszącej 13 zł/h brutto?

Po drugie w artykule wspomina się o umowach o dzieło, ale zapomina się, że od tych umów nie są odprowadzane składki na ubezpieczenia, tym samym osoba pracująca na takiej umowie nie ma prawa do żadnych świadczeń z NFZ..Czy naprawdę zarabiając 168 godzin * 13 zł = 2184 zł brutto miesięcznie można sobie pozwolić na opłatę leczenia w razie wypadku?

Po trzecie w artykule widać wyraźnie kryptoreklamę firm sprzedających ubezpieczenia grupowe.

Takie podejście do tematu jak zaprezentowano w artykule jest obraźliwe nie tylko, dla ludzi młodych,ale też dla związków zawodowych, które przez dziesiątki lat walczyły o godziwe zarobki, dla pracowników. Zarobki pozwalające na pokrycie kosztów utrzymania czyli wynajęcie mieszkania, zakup żywności i odzieży.

Tagi: protest
01:21, bartoszstefanski , moje zdanie
Link Komentarze (2) »
poniedziałek, 24 lipca 2017

W imieniu Polaków, chciałem serdecznie podziękować Panu Prezydentowi, za zawetowanie ustawy o sądzie najwyższym oraz KRS. Cieszę się, że prezydent podszedł bardzo merytorycznie do zarzutów stawianych ustawom. Bardzo niebezpieczne w skutkach mogłoby się okazać oddanie nadzoru nad sądem najwyższym ministrowi sprawiedliwości. Ze względu, że ten sąd ma wpływ na m.in. ważność wyborów prezydenckich, byłoby to oddanie urzędu prezydenta pod kuratele ministra sprawiedliwości. Co de facto jest osłabieniem urzędu prezydenta.

Cieszę się, że pan prezydent wykazał się dalekowzrocznością, bo za 2 lata może wygrać PO, a wtedy też sprawdzi się wypowiedź posła z PO "partia rządzi partia sądzi"...

21:51, bartoszstefanski , moje zdanie
Link Dodaj komentarz »
sobota, 22 lipca 2017

Szanowny Panie Prezydencie

 

W imieniu całej postępowej lewicy apelujemy do Pana Prezydenta, jako najwyższego przedstawiciela Rzeczypospolitej Polskiej i gwaranta ciągłości władzy państwowej, o weta do ustaw o sądach powszechnych, o Krajowej Radzie Sądownictwa oraz o Sądzie Najwyższym.

 

Podzielamy opinię o potrzebie kompleksowej reformy polskiego wymiaru sprawiedliwości. Powinna się ona jednak odbywać z poszanowaniem standardów demokratycznego państwa prawa i niezależności władzy sądowniczej od władzy politycznej.

 

Podpisanie uchwalonych ustaw narazi Polskę na kompromitującą opinię na temat naszej demokracji i marginalizację kraju w nowoczesnym świecie. Skutki w odniesieniu do naszego członkostwa w Unii Europejskiej również mogą być daleko idące, aż po znalezienie się Polski poza jej strukturami. Upolitycznienie sądów stanowi też zagrożenie dla demokratycznego procesu wyborów przedstawicieli obywateli do najwyższych organów państwa i samorządów.

 

W naszej opinii konieczne jest rozwiązanie, które będzie akceptowalne przez wszystkich Polaków i przez wszystkie siły polityczne. Rozwiązaniem tym może być zawetowanie wszystkich trzech ustaw o sądach i podjęcie stosownej inicjatywy ustawodawczej przez Pana Prezydenta w tym zakresie.

Panie Prezydencie, liczymy, że w tej trudnej dla kraju sytuacji, jako osoba czuwająca nad przestrzeganiem Konstytucji, stojąca na straży suwerenności i bezpieczeństwa państwa powstrzyma Pan postępujący kryzys systemu prawnego w Polsce.

 

Partia Regionów

Polska Lewica

Ruch Ludzi Pracy

Socjaldemokracja Polska

Stowarzyszenie Polska Laicka

Wolność i Równość

 

01:42, bartoszstefanski
Link Dodaj komentarz »
środa, 08 marca 2017

Dziś dzień kobiet, dziś odbywa się strajk kobiet. Paradoksalnie w obronie też praw mężczyzn. Nie myślącym "mężczyznom" wydaje się, że tak nie jest. Nie dawno rozpanoszył się ruch nawiedzonych z pro-life. Którzy chcą ochrony życia od połączenia plemnika z jajeczkiem. Chcą wyciągania konsekwencji karnych za poronienie, zabronienia stosowania antykoncepcji.

Co to oznacza? nie tylko możliwość karania kobiet. Prokurator będzie badał, dlaczego doszło do poronienia. I dojdziemy do wadliwego plemnika. Co to znaczy? że można będzie ojca oskarżyć o spowodowanie śmierci "dziecka poczętego". Umrze kobieta przy porodzie, będzie wina plemnika, można odpowiadać za nieumyślne spowodowanie śmierci dwóch osób. Tragedia utraty bliskiej osoby, dziecka i do tego możliwość kary paru lat więzienia. Piękna perspektywa?

Jak zwykle jak nie wiadomo o co chodzi to chodzi o pieniądze. Wszystko po to, aby kliniki zarabiały na okresowym badaniu plemników. Ot, taki dodatkowy podatek.

Panowie za nim skrytykujecie działania kobiet, troszkę refleksji....

Paniom w dniu ich święta, życzę sukcesów, na co dzień. 

poniedziałek, 20 lutego 2017

Jak ja nie lubię polityki historycznej. Pod tym hasłem nie kryje się nic innego jak manipulacja historią do celów politycznych. Niestety zdecydowana większość polityków ją uprawia. Dziś odwołam się do mitu mulitkulturowości pierwszej RP. Owszem ziemię Rzeczpospolitej Obojga Narodów zamieszkiwała ludność różnych kultur oraz różnych religii. Jednak pierwsza RP nie była tolerancyjna, co więcej nie występował w niej proces asymilacyjny. Takie mity powstają, gdy na historię patrzymy przez pryzmat współczesności.

Pamiętajmy o tym, że w czasach pierwszej RP nie było dzisiejszej komunikacji (kolej, samochodów) odległość pomiędzy miastami najczęściej wynosiła 30 km. Dzisiejszymi drogami (podkreślam dzisiejszymi) jest to około 6 godzin drogi pieszo. Bez Sanacji i PRL te drogi były dłuższe. Do odległego miasta wybierał się ten kto miał silną potrzebę i jednocześnie miał taką możliwość, czyli większość chłopów odrabiających pańszczyznę tkwiło na swoich wioskach. Ewentualnie szło do najbliższego miasteczka.

Pierwsza RP miała mieszkańców różno kulturowych o różnych językach, to jest faktem. Jednak oni zamieszkiwali osobne miasta. Przykładem takiego średniowiecznego miasta jest nieistniejące dziś miasto Kazimierz (pod Krakowem), założone przez Kazimierza Wielkiego. Dziś patrzymy na to miasto jak na dzielnicę Krakowa, dlatego wydaje nam się, że w Krakowie mieszkały dwa społeczeństwa. W czasach Pierwszej RP Kazimierz, był odrębnym miastem, za murami miasta królewskiego. Żydów przesiedlono z Krakowa za czasów króla Jana Olbrachta (na skutek pogromu Żydów w Krakowie 1494 r). Dzielnica żydowska do 1800 roku była odgrodzona murem. Nie tylko w Polsce w tych czasach tak to wyglądało. W Rosji w czasach Piotra I istniało miasto Niemiecka Swoboda, dziś dzielnica Moskwy. Co odróżniało takie miasta od gett? przede wszystkim to, że nie istniał zakaz przemieszczania się. Jednak biorąc pod uwagę opłaty za przejście itp. swoje miasta opuszczał ten kto potrzebował i było go na to stać.

 

16:42, bartoszstefanski , moje zdanie
Link Komentarze (5) »
niedziela, 29 stycznia 2017

Konserwatywne rządy PO i PiS chętnie uszczęśliwiają ludzi na siłę. Zakonserwowani we wspomnieniach o stanie wojennym, chętnie przywróciliby kartki. Za rządów PO pojawił się zakaz sprzedaży drożdżówek i kawy w sklepikach szkolnych.Oczywiście dla "zdrowia dzieci". Dziś PiS, dla zdrowia ogółu, chętnie zakaże sprzedaży leków w sklepach. Powodem działań obu rządów było to, że ludzie przedawkowywali leki. Co prawda nikt nie zwraca uwagi ile osób świadomie. Więc zakaz sprzedaży leków to pewnie za chwile spowolnienie pociągów i samochodów, bo jak ludzie zaczną pod nie się rzucać, to rząd z "troską o bezpieczeństwo" zmieni kodeks ruchu drogowego, aby jeździły wolniej. Już kiedyś w kodeksie drogowym było spowolnienie pociągów pośpiesznych do max 30 km na godzinę. Już nawet za antykoncepcję, czyli środki plemnikobójcze się wzięli. Oczywiście z "troską o kobiety", które chorowały. Za chwilę z "troską o kobiety i mężczyzn" zakażą używania prezerwatyw, są przecież osoby uczulone na lateks. Wiadomo, że osoby wiedzące o uczuleniu nie stosują tego na co są uczulone. Inne osoby się dowiedzą i następnym razem nie zastosują. Co nasi "troskliwcy" zrobią z kobietami chorymi na rzadką, ale jednak spotykaną chorobę, uczulenie na plemniki? W ramach ich ratowania wprowadzony zostanie nakaz abstynencji seksualnej na terenie Polski?


Skoro już tak zakazujemy leków, drożdżówek, kawy, a więc i kakaa i herbaty (bo zawierają te same substancje), cukru soli itp. to niedługo zabronimy też zakaz picia wody z kranu. Wiadomo bowiem, że jest chlorowana (a chlor jest szkodliwy). "Łaskawy" rząd oczywiście pewnie dla mniejszości co muszą korzystać z cukru itp. wprowadzi recepty, czyli kartki. Wychodzi na to, że Jaruzelski dbał o zdrowie Polaków, bo jedyne czego nikt nie chce przedawkowywać to ocet. Reszta na kartki (receptę).

Może jednak przy następnych wyborach, ludzie nie wezmą kartek na zzieleniałe konserwy??

środa, 18 stycznia 2017

Zmarł Tomasz Kalita. Ofiara rządów 3 RP. Na marihuanę medyczną nie zgadzali się wszyscy ministrowie zdrowia 3 RP. W czasach ostatnich rządów SLD, też były pisane petycje do ministerstwa zdrowia. SLD nie zareagowało. Społeczeństwo też, chociaż Janusz Korwin-Mikke pisał o marihuanie medycznej namawiając do jej legalizacji. Teraz pewnie, gdy znany umarł, rząd PiS okaże "łaskę" i zalegalizuje...

 Jednak niepokoi mnie podejście PiS, że sadzenie w Polsce będzie zakazane, jeśli już zalegalizują. Będzie sprowadzana zza granicy. Ciekawe partia głosząca, że mamy za duży odpływ kapitału, tak chętnie będzie wymieniała złotówkę na euro lub dolara (co w warunkach rynkowych oznacza osłabianie złotówki). Co gorsze zwiększając popyt, ale bez zwiększenia podaży zwiększymy ceny na rynku, na czym zarobią terroryści.

Morawiecki powinien wręcz nalegać na sprowadzanie sadzonek, ale musiałby się dokształcić i wiedzieć, że konopie indyjskie mogą być też wykorzystywane jak zwykłe konopie, czyli w przemyśle odzieżowym. Chyba Pan minister coś mówił o rozwoju polskiego przemysłu?

wtorek, 10 stycznia 2017

Konserwatyści z uporem powtarzają, że Państwo nie powinno ingerować w gospodarkę. Sami jednak, zapytani jak by rządzili odpowiadają, że potrzebna jest interwencja w gospodarkę. To znaczy oni otwarcie nie mówią słowa interwencja. Oni mówią ładniej obniżenie podatków, zrównanie podatków. Likwidacja socjalu. Cięcie wydatków państwa. Wszystko to wywoła zmianę przepływu środków finansowych i ma wywołać np. rozwój. Jest to jak najbardziej interwencja państwa w gospodarkę. Zmniejszenie podatków, ma spowodować wzrost popytu i produkcję, która nie występuje bez tej zmiany. Dziwne, że uważają, że wolny rynek sam siebie ureguluje, ale chętnie go wyręczą ręcznie zmieniając np. podatek na liniowy. Swoją drogą ciekawe jest twierdzenie, że gospodarkę należy zostawić przedsiębiorcom.

Na wolnym rynku interwencję może podjąć dowolny gracz rynkowy. Wtedy to się nazywa spekulacja, albo manipulacja rynkiem. Konserwatystom przeszkadza silna pozycja gracza rynkowego jakim jest Skarb Państwa. Złudzeniem jest, że nie będzie miał on wpływu na gospodarkę. Zawsze będzie miał. Nawet okrojony tylko do policji wojska i wymiaru sprawiedliwości. Bo przecież może wzrosnąć przestępczość tym samym państwo może potrzebować więcej policji. To jednak wpływa nie tylko na wydatki i podatki, wpływa też na popyt, przez zwiększenie zatrudnienia w policji. Trzeba też pamiętać, że w warunkach otwartych rynków trzeba bacznie zwracać uwagę na rynki zagraniczne. Powstają czasem różnice kursowe, co powoduje chęć spekulacji przez przedsiębiorców.

18:16, bartoszstefanski , moje zdanie
Link Komentarze (13) »
niedziela, 08 stycznia 2017

Rynek pracy jako całość nigdy nie będzie rynkiem pracownika.  Poszczególne segmenty rynku pracy mogą wyglądać na rynki pracownika, ale tylko tam gdzie jest wysoka specjalizacja, a specjalistów jest mało. Jednak ubywanie pracowników w takim segmencie determinuje pracodawcę do podwyżek. Inaczej pisząc zagrożenie, że np. programista zatrudni się jako sprzątacz, a czemu nie gdyby tam więcej płacili i byłby w stanie tam pracować? Pracodawcy jednak sami od siebie nie są zainteresowani dawaniem podwyżek. Wielu zwolenników wolnego rynku (prawica) uważa, że gdyby zlikwidować kodeks pracy to więcej osób by ją miało. Co jest absurdem, żeby więcej osób miało pracę potrzebna jest większa produkcja, a żeby więcej produkować, potrzebny jest większy popyt, ten zapewnia tylko wzrost wynagrodzeń, lub pojawienie się socjalu. Jednak sam wzrost produkcji nie zawsze oznacza wzrost zatrudnienia, z prostego powodu może być spowodowany wzrostem wydajności pracy. Jednak pracodawca w cale nie musi dać podwyżki. W końcu wychodzi z wolnorynkowego założenia, że możesz zmienić pracę jak Ci nie pasuje. Tylko zapis, kodeksu pracy o minimalnym wynagrodzeniu powoduje, że pracodawcy nie zatrudniają za niższą kwotę. W końcu ich firma i mogą oferować zarobki jakie chcą. Dziś wciskają zarobki prowizyjne, czy konieczność założenia działalności gospodarczej. Również teraz gdy jest "rynek pracownika" wielu zatrudniających obniża wynagrodzenia do kwoty minimalnej.

Praca jest potrzebą, bo tylko mając środki można żyć. Tam gdzie zanika klasa średnia potrzeba staje się większa. To pracodawca zawsze ma to co pracownik potrzebuje czyli pracę. Pracodawcy doskonale wiedzą, że dużo osób ma kredyty na głowie, po niedawnym kryzysie, że ceny rosną. Przedsiębiorcy prowadzący działalność z zakresu usług stoją w jeszcze lepszej sytuacji, zawsze mogą zamówić pod wykonania u innych firm. Tym samym mogą, ale nie muszą zatrudniać. Korzystając z praw wolnego rynku to oni sobie wybierają kogo zatrudnią. Nie muszą Polaka, wielu przedsiębiorców woli np. Ukraińca i on może być nawet nie wykształcony.

Kodeks pracy jest jak najbardziej niezbędny. Jednak byłbym ślepy, gdybym nie zauważał jego wad, obecnie promuje dzielenie spółek na mniejsze zatrudniające mniej ludzi.

Inną kwestią jest, że obecny rząd chce działać tak, aby zwiększyć bezrobocie. Moim skromnym lewym zdaniem w niedziele i święta powinni pracować Ci co chcą. I jestem za zakazem handlu w niedzielę osób na umowę o pracę lub umowę zlecenie, którzy pracują też w danym miejscu w tygodniu. W niedzielę i święta powinni pracować, albo sami przedsiębiorcy, albo pracownicy zatrudnieni na umowę o pracę w systemie weekendowym. Co byłoby korzystne np. dla studentów, czy  kobiet wychowujące dzieci. No, ale zbyt kosztowne dla supermarketów. I dlatego opłaca im się lepiej mieć w niedzielę nie czynne.

 

piątek, 06 stycznia 2017

W latach 90 Polska domagała się wyjścia wojsk rosyjskich z naszego terytorium, dziś sprowadzamy wojska NATO.

Jakoś ta obronność mnie nie przekonuje, nie bardzo mi się uśmiecha trafić pod but USA. Czujemy zagrożenie ze strony Rosji, wiadomo rozdrażniamy agresywny kraj i ciężko czuć się bezpiecznie, ale zastanawiam się czy wojska NATO nie dotarłyby szybko z pomocą będąc na Litwie czy w Estonii, czy Łotwie. To kraje o mniejszej liczebności ludności. Poza tym kilkaset żołnierzy obcej armii nic nie zmieni, jeśli kraje NATO nie będą chciały nam pomóc nie wyślą kolejnych żołnierzy w czasie ewentualnej wojny.

Tagi: NATO Wojska
21:02, bartoszstefanski , moje zdanie
Link Komentarze (14) »
 
1 , 2 , 3