Blog > Komentarze do wpisu

Rynek pracownika mit

Rynek pracy jako całość nigdy nie będzie rynkiem pracownika.  Poszczególne segmenty rynku pracy mogą wyglądać na rynki pracownika, ale tylko tam gdzie jest wysoka specjalizacja, a specjalistów jest mało. Jednak ubywanie pracowników w takim segmencie determinuje pracodawcę do podwyżek. Inaczej pisząc zagrożenie, że np. programista zatrudni się jako sprzątacz, a czemu nie gdyby tam więcej płacili i byłby w stanie tam pracować? Pracodawcy jednak sami od siebie nie są zainteresowani dawaniem podwyżek. Wielu zwolenników wolnego rynku (prawica) uważa, że gdyby zlikwidować kodeks pracy to więcej osób by ją miało. Co jest absurdem, żeby więcej osób miało pracę potrzebna jest większa produkcja, a żeby więcej produkować, potrzebny jest większy popyt, ten zapewnia tylko wzrost wynagrodzeń, lub pojawienie się socjalu. Jednak sam wzrost produkcji nie zawsze oznacza wzrost zatrudnienia, z prostego powodu może być spowodowany wzrostem wydajności pracy. Jednak pracodawca w cale nie musi dać podwyżki. W końcu wychodzi z wolnorynkowego założenia, że możesz zmienić pracę jak Ci nie pasuje. Tylko zapis, kodeksu pracy o minimalnym wynagrodzeniu powoduje, że pracodawcy nie zatrudniają za niższą kwotę. W końcu ich firma i mogą oferować zarobki jakie chcą. Dziś wciskają zarobki prowizyjne, czy konieczność założenia działalności gospodarczej. Również teraz gdy jest "rynek pracownika" wielu zatrudniających obniża wynagrodzenia do kwoty minimalnej.

Praca jest potrzebą, bo tylko mając środki można żyć. Tam gdzie zanika klasa średnia potrzeba staje się większa. To pracodawca zawsze ma to co pracownik potrzebuje czyli pracę. Pracodawcy doskonale wiedzą, że dużo osób ma kredyty na głowie, po niedawnym kryzysie, że ceny rosną. Przedsiębiorcy prowadzący działalność z zakresu usług stoją w jeszcze lepszej sytuacji, zawsze mogą zamówić pod wykonania u innych firm. Tym samym mogą, ale nie muszą zatrudniać. Korzystając z praw wolnego rynku to oni sobie wybierają kogo zatrudnią. Nie muszą Polaka, wielu przedsiębiorców woli np. Ukraińca i on może być nawet nie wykształcony.

Kodeks pracy jest jak najbardziej niezbędny. Jednak byłbym ślepy, gdybym nie zauważał jego wad, obecnie promuje dzielenie spółek na mniejsze zatrudniające mniej ludzi.

Inną kwestią jest, że obecny rząd chce działać tak, aby zwiększyć bezrobocie. Moim skromnym lewym zdaniem w niedziele i święta powinni pracować Ci co chcą. I jestem za zakazem handlu w niedzielę osób na umowę o pracę lub umowę zlecenie, którzy pracują też w danym miejscu w tygodniu. W niedzielę i święta powinni pracować, albo sami przedsiębiorcy, albo pracownicy zatrudnieni na umowę o pracę w systemie weekendowym. Co byłoby korzystne np. dla studentów, czy  kobiet wychowujące dzieci. No, ale zbyt kosztowne dla supermarketów. I dlatego opłaca im się lepiej mieć w niedzielę nie czynne.

 

niedziela, 08 stycznia 2017, bartoszstefanski

Polecane wpisy

Komentarze
2017/01/08 19:54:27
Kilka pytań:

Kto konkretnie chce zlikwidować kodeks pracy?

500 + jest typowym socjalnym programem, więc teoretycznie powinien się lewicy chyba podobać?

Co ma nakaz pracy w niedzielę i święta do wzrostu zatrudnienia i czy nie sądzisz, że jest to jednak rodzaj przymuszania ludzi do pracy? Pracowałem w firmie która wymyśliła sobie pracę w weekend majowy i pracownicy musieli podpisać oświadczenia że tego chcą. Uważasz, że to uczciwe?
-
2017/01/08 21:13:24
Gdzie jest napisane nakaz? Ja napisałem, że gdy sklepy chcą handlować w niedzielę powinny zatrudnić osobnych pracowników do handlu w weekend (w kodeksie pracy jest system pracy weekendowy). Dziś idąc do sklepu typu Lewiatan zobaczysz cały tydzień tych samych pracowników. Jestem przeciwnikiem łączenia umowy o pracę w tej samej firmie z jakąkolwiek inną umową. Do pracy w 1 dzień jak napisałeś powinni być zatrudniani tzw. pracownicy czasowi (zatrudniani przez agencje pracy).

Pytasz o stosunek do 500 plus polecam przeczytać pełną wypowiedź Jacka Zdrojewskiego z kongresu lewicy. Jednocześnie dlatego KODowcy wmawiają, że przeszliśmy na stronę rządową ;)
Jednak dla rynku pracy mają też znaczenie programy socjalne dla bezrobotnych.

Kto chce likwidacji kodeksu pracy? chociażby prawica Korwin, co puka do bram sejmu.
-
2017/01/08 22:00:14
No fakt. Tylko wtedy nagle się okazuje że wszyscy są chętni do pracy w weekendy :)

Nie wiem gdzie mam szukać wypowiedzi akurat na ten temat... Lewica to zdecydowanie nie mój klimat.

Korwin ze swoimi poglądami puka już od 25 lat, więc branie jego akurat jako przykładu jakiegoś chcenia to taka trochę fantazja.
-
Gość: , *.centertel.pl
2017/01/08 23:53:33
No cóż wierząc w magię wolnego rynku, powiedziałbym, że zadziała mechanizm zmuszający do podwyżek, dla tych co pracują w tygodniu. Jednak jak pisałem, oni zaoferują pracę w tygodniu, albo w cale. To mit, że pracownik będzie mógł sobie wybrać. Sam przytoczyłeś przykład jak pracodawcy wymuszają na pracownikach. Więc jakie miałeś pole manewru?

Dobrze napiszę Ci, nikt nie chce znieść 500 plus ;)

Jest już paru UPR-owców w sejmie i to w różnych partiach. Liberałów nie brakuje...
-
Gość: RademenesII, 217.153.208.*
2017/01/09 08:27:21
Widzisz w praktyce wygląda to tak:
Ludzie nie chcą pracować w niedzielę ale chcą mieć pracę. W związku z powyższym, zawsze znajdą się tacy, którzy przyjdą pracować i w tygodniu i w weekendy, i to oni dostaną pracę, bo zatrudnienie dodatkowego pracownika od święta generuje koszty dla pracodawcy. Jak unormujesz to przepisami, to też każdego nie zadowolisz, bo są też tacy, którzy chcą pracować w weekend bez żadnego musu. Zabronisz im przepisami?

Wtedy ludzie się postawili preziowi, żeby sam sobie przychodził 1 i 3 maja i w efekcie mu przeszła głupota. :) 1 maja był tylko sklep przez jakiś czas czynny bo kartkę wcześniej wywieszono.

UPR? To oni jeszcze żyją? Większość rozlazła się po PISie i Kukizie15 i jeżeli są w sejmie to z ramienia tych partii. Kodeks pracy jest moim zdaniem bezpieczny jak noworodek w ramionach matki. :D

-
2017/01/09 18:46:38
Błagam, nie przypisuj UPR do liberałów, oni mają tyle wspólnego z liberałami, co Lewica z bolszewikami.
Asmo
-
2017/01/09 18:56:00
RademenesII czyli teraz poruszasz kwestię tych co chcą pracować 7 dni w tygodniu?
a oni chcą pracować czy muszą, bo szef każe podpisać kolejną umowę np. cywilnoprawną na weekend? czy też dlatego, że za mało zarabiają w stosunku do wydatków?
Wiesz kiedyś dla przedsiębiorców naturalne było, że ludzie pracowali od rana do nocy, potem lewica wymusiła 8 godzinny dzień pracy. I obowiązywał system zmianowy, który zaczął się rozkładać, gdy powrócili konserwatyści. Podnosząc koszty życia pracownikom, aż im się "zachciało" pracować dużej, tzn. nie zachciało tylko rynek wymusił, że muszą więcej zarabiać, a nie mając podwyżek muszą brać nadgodziny lub szukać drugiego etatu.
Jakie dodatkowe koszty dla pracodawcy? Ponieważ jest stawka za godzinę to co za różnica kto zarobi? I dodatkowy pracownik (zatrudniony na jeden dzień) i pracownik już zatrudniony kosztują min 15 zł brutto (brutto pracownika, nie brutto pracodawcy). W przypadku dzisiejszego systemu to nawet tańszy może być pracownik jednodniowy np. gdy ma umowę zlecenie, a tradycyjny będzie miał umowę o pracę, to brutto pracodawcy jest inne.

To, że z ramienia tej czy innej partii nie ma znaczenia. Pamiętam co było gdy działacze PC i ROP kandydowali z list LPR. Ostatecznie weszli w kolację z macierzystą partią. Dziś łatwo się domyśleć z kim Korwin by współpracował.
Nie lekceważyłbym ministra sprawiedliwości.
-
2017/01/09 19:19:47
Witaj Asmodeuszu :)
Dzięki, że zauważasz, że lewica nie równa się bolszewizmowi.
Niestety UPR są liberałami gospodarczymi i jednocześnie konserwatystami jeśli chodzi o światopogląd. Jednak w odróżnieniu od reszty konserwatystów, mówią oficjalnie, że są za przywróceniem feudalizmu (wychwalanie konstytucji 3 maja).
-
Gość: RademenesII, 217.153.208.*
2017/01/10 09:28:45
Bartoszu, ja nie napisałem że ludzie CHCĄ pracować 8 dni w tygodniu, tylko, że znajdą się tacy, którzy BĘDĄ tyle pracowali i to oni zostaną zatrudnieni w miejsce dwóch pracowników. Z drugiej strony i tak na pełen etat nie popracuje 8 dni w tygodniu, bo ustawowo jest to 48 godzin. Oczywiście możesz przekroczyć te 48 w ciągu tygodnia, ale liczba godzin musi się zgadzać w okresie rozliczeniowym, innymi słowy pracownik musi mieć wolny dzień.

Co do podnoszenia kosztów życia, to też bym tak nie szarżował z winą tych konserwatystów. System zasiłków dla bezrobotnych i innych świadczeń socjalnych generuje pewne koszty - są one pokrywane z kieszeni części pracującej, nieprawdaż?

Mówisz że dodatkowy pracownik nie wygeneruje kosztów? Zakładasz chyba że sklep będzie czynny od 10 do 18, bez pracy zmianowej, ale tak pracują sklepy branżowe, które rzadko są otwarte w weekendy, a jeżeli już to do 14 w sobotę.
A jak zatrudnisz dodatkowego pracownia to co z tym który już pracuje? Obetniesz temu na umowę o pracę i dasz temu, który przyjdzie pracować na jeden dzień. żeby wyrównać koszty?
I dlatego zatrudnione są z reguły 3 osoby na dwie pełne zmiany przez cały tydzień - przy pracy 8 godzinnej. w widełkach choćby godź. 6-23, przy odpowiednio krótszej pracy w weekend.
-
2017/01/10 13:48:06
Ja napisałem, że nie będą, gdy prawo na to nie będzie pozwalać. Nie będzie pozwalać, gdy zakaże się pracy w weekend, dla pracowników zatrudnionych w systemie pracy tygodniowym. Innymi słowy jest to zrealizowanie postulatu NSZZ solidarność o 40 godzinnym tygodniu pracy. Dziś pracodawcy obchodzą przepisy, podsuwając umowy dodatkowe typu umowa zlecenie. Różne dokumenty, że pracownik "chce" pracować np. w święto. Obecna władza i tak woli wprowadzić całkowity zakaz handlu w niedziele.

Co ma wspólnego system zasiłków, dla bezrobotnych z kosztem wynajęcia mieszkania? I w sumie o jakim systemie zasiłków mówimy w czasach, gdy większość ludzi dostaje umowy cywilno prawne, a żeby otrzymać zasiłek półroczny, musisz przepracować rok na umowie o pracę? Większe koszty generuje system "szkoleń" czy dotacji, dla pracodawcy za zatrudnianie pracowników. Staże, które są de facto dofinansowaniem dla firm (darmowy pracownik), ale ujęte jako socjal. Ciekawy zasiłek, dla bezrobotnych, który musisz przepracować.

Koszty życia to nie tylko podatki i wydatki na rzecz państwa. Głównym kosztem życia jest wydatek mieszkaniowy. Czyli mówimy o kosztach najmu. Tu na ceny mieszkań mają duży wpływ konserwatyści. Bo przecież zgodnie z ich podejściem nie musisz wynajmować, możesz mieszkać pod mostem. O ekonomii klasycznej już pisaliśmy.

Tydzień ma 168 godzin. Ustawowo najniższe wynagrodzenie wynosi 15 zł brutto (brutto pracownika, a netto pracodawcy). Daje nam to 56 godzin zmiana (zakładając, że po 8 godzin przez 7 dni), czyli jeden pracownik kosztuje 56 * 15 = 840 zł (netto pracodawcy), zmieniając na dwóch pracowników jeden w tygodniu 40 godzin i drugi 16 godzin. Dla pracodawcy netto koszt to 40 * 15 = 600 pln i drugi pracownik 16 godzin * 15 = 240 pln co razem daje 600 + 240 = 840 pln *netto pracodawcy... Dodatkowy pracownik wygeneruje dodatkowy koszt tylko wtedy, gdy będzie w pracy w ten sam dzień co pracownik będący na stałe. Przy czym nie zapominajmy, że system pracy weekendowy daje nam 12 godzinną dniówkę.

Chyba lepsze rozwiązanie od zamknięcia hipermarketów w niedziele??